Jak Lit trafił na Małgosię

Po śmierci mojego Doriana w 2012r. wypłakiwałam swój żal na internetowym forum Molosy. Był tam dział „drogi do adopcji”. Oglądałam zdjęcia szukając choć troszkę podobnego doga do mojego Żółteczka. Po około dwóch miesiącach odezwała się do mnie Fundacja Ratujemy Dogi z prośbą, czy nie wzięłabym na Dom Tymczasowy czarnego doga o imieniu Lit, który desperacko szuka domu. Bez namysłu zgodziłam się, ponieważ chciałam pomóc. Przyjechał z Warszawy, czarny z białym, szerokim krawatem i białymi skarpetkami. W jego oczach było widać miłość od pierwszego wejrzenia, w moich wtedy jeszcze nie. Po prostu trzeba było pomóc.

Początki wspólnego życia

Dostałam książeczkę zdrowia Lita, z której wynikało, że w 2005 roku był adoptowany ze schroniska w Szczecinku. Z pomocą Forum, w miarę możliwości, prześledziłam jego drogę życiową. Okazało się, że był u jednego Pana 2 lata, aż ten dostał pracę za granicą, oddał go pod opiekę sąsiadce i więcej nie wrócił. Tam Lit spędził następne 2 lata i prawdopodobnie również z powodu zmiany pracy opiekuna, trafił on do schroniska. Stamtąd został zaadoptowany przez parę, jednak po 2 latach doszło do rozstania i pies został z mężczyzną, który ze względu na to, że był pilotem, nie był w stanie sam zająć się psem. Wtedy trafił on prawdopodobnie do znajomych, którzy jednak nie chcieli się nim zająć na stałe i Lit trafił pod opiekę Fundacji Ratujemy Dogi.

Nikt nie chciał adoptować Lita

Trudno jest znaleźć dom dla doga, a co dopiero dla starego doga z problemami jelitowymi, który nie toleruje innych psów i dzieci. Nikt go nie chciał, chociaż każdy mu bardzo współczuł, ludzie bali się, że ponieważ pies jest stary i schorowany to niedługo będzie trzeba się z nim rozstać.

Tak oto Lituś, najcudowniejszy Pan dog na świecie jest już u mnie 8 rok i ma obecnie 13 lat. Miał być do czasu, aż ktoś się znajdzie i pokocha, a został u mnie i będzie ze na zawsze. Lit to jest pies jednego pana i to ja jestem dla niego obecnie całym światem.

Życie z chorym dogiem bywało bardzo ciężkie

Przeszliśmy długą drogę z jego zdrowiem. Bywały krwawe biegunki, wymioty, kroplówki, nieprzespane noce i głuche wołanie o pomoc w przestworza o jego życie. Jakoś dawaliśmy sobie radę, aż po 3 latach okazało się, że Lit ma bardzo słabiutkie serce. Dostał leki, które musi brać do końca życia i jakoś sobie dalej żyliśmy, Kryzys nastąpił w roku 2017, pojawiły się trudności z wchodzeniem na 4 piętro. Myślałam, że to wina serduszka, ale okazało się, że kręgosłup jest już wysłużony. Pomagałam mu codziennie wchodzić podkładając szalik pod zad i unosząc go. Niestety na tym nie skończyły się nasze problemy, Litek nie miał siły wskakiwać do samochodu. Kupiłam rozsuwaną platformę, żeby wchodził po schodach, ale bał się ponieważ była za wąska. Pojechałam do warsztatu, wymontowano mi przednie siedzenie, uszyłam mu posłanie i dalej jeździliśmy raz dziennie na długie spacery za miasto. Niestety nie trwało to za długo.

Problemy Lita z chodzeniem po schodach

Początek września, wracamy ze spaceru, Lit wszedł na parte padł – dosłownie. Myślałam, że to serce, nie mógł się podnieść i leżał tak na klatce schodowej. Poleciałam do sąsiada, żeby z nim został, a sama wyszłam szukać ludzi, żeby pomogli mi wnieść go do mieszkania na 4 piętro. Była sobota popołudniu i nikogo w okolicach mojego bloku. Po 2 godzinach pod sklep podjechał samochód, z którego wysiadło 4 dorosłych mężczyzn, zapłakana błagałam ich o pomoc, pomogli mi i wnieśli Lita. Później przyjechał weterynarz i podał mu leki, zastrzyki jednak nie gwarantowały tego, że pies się podniesie. Masowałam mu więc nogi, żeby nie doszło do zaniku mięśni, robiłam zastrzyki przeciwbólowe i wszystko, aby mu pomóc i wyjść z nim chociaż na siku, ponieważ siku nigdy nie chciał i do tej pory nie zrobi w domu.

Tak powstała DRUŻYNY LITA

Zaczęłam szukać ludzi do wnoszenia psa, wkładałam karteczki z numerem telefonu za wycieraczki samochodów, które stały na parkingu w mojej okolicy. W pracy odbierając służbowe telefony pytałam ludzi, czy są w stanie mi pomóc. Prosiłam kolegów z pracy i jakoś się kręciło. Lit raz dziennie mógł wyjść na spacer i się załatwić. Nie było łatwo znaleźć codziennie 4 osoby, które pomagałby we wnoszeniu psa, który waży około 70kg, ale jakoś się udawało. 

Dzięki nagłośnieniu akcji z pomocą dla Lita przez Fundacje dla dogów znaleźli się wspaniali ludzie, którzy dzielnie przychodzą o godzinie 20 i wnoszą go na kocyku na 4 piętro. Lit potrafi sam zejść po schodach, zakładam mu tylko skarpetki, ponieważ jego nogi są na tyle słabe, że się ślizgają. Po mieszkaniu też chodzi w skarpetkach, tak się nauczył, że muszę mu już przynosić miskę z wodą i jedzeniem na posłanie.

Tę skróconą historię doga niemieckiego, który chce żyć tylko nie może chodzić po schodach, piszę dlatego, aby inni właściciele psów nie tracili w takich przypadkach nadziei, że już nic nie można zrobić i trzeba uśpić psa. Lit jest doskonałym przykładem, że MOŻNA coś zrobić, aby pomóc psu, tylko trzeba bardzo mocno chcieć!

Całą akcję pomocy przy wnoszeniu Lita prowadzi wspaniała osoba- łódzka wróżka Bernadetta, której pomoc jest nieoceniona i skupia wokół siebie i mojego Lita najwspanialszych ludzi o wielkiej empatii. A ja jestem nadal szczęśliwą właścicielką szczęśliwego doga, a to wszystko dzięki nim.

Małgosia i Lit <3

 

Napisz komentarz